10 grudnia 2012

emocjonalny naturyzm...

Zachodzę w głowę kto tak naprawdę wchodzi na tego bloga. W jaki sposób w niespełna rok dorobiłem się kilkunastu tysięcy wejść...

...jakiś fenomen. Tu nie ma cycków, hejtowania, ubliżania ludziom, nawet nie ma zajebistych tuningów. Jestem tylko ja i mój Wartburg. Dla wielu, oba obiekty raczej nieciekawe...

...mimo wszystko temu specyficznemu miejscu stuknęło już 25.000 wyświetleń. Dla mnie to szok...

 

25.000 wejść...   serdeczne dzięki ...


 ...dziękuję za zaufanie jakim darzycie to miejsce. Zawsze miło jest usłyszeć ten tekst - "a wiem, pisałeś o tym na blogu"...

...daje mi to poczucie, że nawet jeśli nie odezwaliście się od dawna, wiecie co w trawie piszczy i bardziej lub mniej jestem Wam bliski, a to cieszy...

...móc opisać siebie, wyrazić uczucia, dać się poznać, uprawiać ten cholerny, emocjonalny naturyzm za zamkniętymi drzwiami, to jedna z niewielu rzeczy, która sprawia mi satysfakcję i "chyba wychodzi"...


2 komentarze:

  1. Produkuj się dalej, bo dla mnie to zawsze świetna lektura!

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram Eljota!
    Zawsze z chęcią i zaciekawieniem zaglądam ;)

    OdpowiedzUsuń

wyrzuć to z siebie...